Wycieka ze mnie życie
kropelka po kropelce
każdego dnia
O nieśmiertelności
marzę skrycie
Bóg nie słyszy wołania
umieranie trwa
Zapomniałbym się w chwili
aby trwać przez wieczność
na szczęścia szczycie
Utrwaliłbym się w kamieniu
falą w eter wysłał
i trwałbym we wszechświecie
ze stulecia w stulecie
W niezmienionej postaci
w nudzie bez dna
Zatem chyba
marzenie rozpuszczę w codzienności
zmiennej
znoszonej
kapryśnej
I pójdę w świat
karmiąc się moim życiem
po kres moich dni
Tak mi się śni
tak chcę