Dostęp do podświadomości wymaga myślowej ciszy. Znaczenia pojawiają się na granicach świadomości. Dlatego moje refleksje nazwałam błyskami. Poznawcze olśnienie tylko błyska na jeden moment, by zniknąć. Muszę powtarzać błysk w myślach, by zdążyć go zapisać. Myślotoki stanowią zaporę dla odkryć. Dlatego w głębokiej twórczości może być cenna medytacja, puszczanie myśli. Ja często nie myślę. Mam pustkę, w której ujawnia się rozpoznanie. Myślę, że rozpoznajemy rzeczywistość. Ona, w kontakcie, dotyka naszego umysłu poza granicami świadomości. Zatem nie znamy jej pomimo tego, że zapisała się w naszej wiedzy niejawnej. Intuicja czerpie z wiedzy niejawnej. Trafna intuicja wymaga bogatego doświadczenia. Ja jestem kiepskim mówcą, przemowa wymaga pamięci. Moją pamięć roboczą zastępuje zapisywany ekran komputera. Mam dostęp do zdań, które w małych porcjach jestem w stanie przekształcać. Ja nie mam niczego w świadomej pamięci roboczej. Daję pod rozwagę stwierdzenie, że oprócz pamięci nie działa u mnie mechanizm przywoływania. Przecież rozpoznaję przeczytane teksty, choć nie jestem zdolna wydobywać ich z pamięci. Ostatnio wróciłam do pisania limeryków, które stawiają przed umysłem wymagania co do formy i treści. Umysł musi się zmieścić w formie i zaprezentować coś ciekawego. Moje limeryki są średnie, jestem za mało dowcipna. Na przykładzie dzisiejszego limeryku prześledzę proces twórczy.
Zdolny satyryk mieszkający w Bytomiu był mistrzem kruchego bon tonu. Codzienne plotki znanej dewotki składał w żart, władzę stawiając do pionu.
Najpierw pojawił się Bytom i bon ton, później pojawił się satyryk, więc musiał być dowcip w tekście. Plotki wydały mi się dobrym nośnikiem dowcipu, rym do plotki był naturalny, w zasięgu ręki. Pionu szukałam długo, rym miał być chociaż trochę zabawny. Najpierw w ostatnim wersie pojawiła się konkurencja, za długi wyraz, potem pojawiła się władza, krótki wyraz, niosący podwójne znaczenie w kontekście plotek. Pozostało dopracowanie wersów, by były zgrabne.
Napiszcie własny limeryk i prześledźcie proces twórczy zapisując go. Cel ćwiczenia nie jest oczywisty: świadomość własnego procesu tworzenia. Będziecie mieli własną kolejność pojawiania się pomysłów, może odkryjecie jakąś własną, wartościową technikę. Systematyczne budowanie limeryków uruchamia zdyscyplinowany przepływ, umiejętność ta może okazać się przydatna w twórczości naukowej. Podstawą odkrycia w nauce jest pomysł, ubranie tego w słowa jest już tylko warsztatem. Ja twierdzę, że może być inaczej. Aktywizuję celowane skojarzenia w temacie, który chcę badać i dzięki swobodnemu przepływowi myśli odkrywam nowe prawidłowości. Kluczem jest dostarczenie celowanych bodźców, by wzbudzić określoną sieć skojarzeń i uruchomić przepływ, który wydobędzie z podświadomości nowe odkrycie.
Myślę, że pisanie błysków było wspaniałym treningiem chwytania podświadomych znaczeń. Tworzyłam średnio trzy błyski dziennie, weszłam w nawyk, teraz odczuwam głód, gdy nie tworzę. Błyski były wymagające, forma się wyczerpała. Wolę obecnie pisać wiersze, które są mniej wymagające, a w opozycji do błysków częściej ujawniają podświadomość.
Tworzenie jest wyjściem poza znane. Nie widzę innej metody niż praca z zainspirowaną podświadomością. Odróżniam składanie ze znanych klocków nowej konfiguracji od tworzenia całkiem nowych treści. Nowe treści nie biorą się znikąd. Musi być zaczyn, który na bazie treści podświadomych wyrośnie w nowe odkrycie.
Czym jest zaczyn i czym są treści podświadome? Czy każdy może tworzyć na poziomie podświadomym? Co to jest odkrycie?
Różnica pomiędzy wytworem a odkryciem jest zasadnicza. Wytwór jest produktem wyobraźni nie mającym swojego odpowiednika w świecie rzeczywistym. Twórcy tworzą wytwory. Odkrycie, jak sama nazwa wskazuje, odkrywa rzeczywistość dotąd zakrytą. Badacz odkrywa rzeczywistość. Postuluję, że każdy ma wiedzę niejawną, lecz nie każdy potrafi z niej korzystać. Nie każdy ma rozwiniętą intuicję czerpiącą z wiedzy niejawnej. Wiedza niejawna gromadzi się mimochodem poza granicami procesów świadomych. To mój postulat, nie wiem czy jest prawdziwy, ale jest racjonalny. Gdybyśmy nie gromadzili wiedzy niejawnej, jedną z alternatywnych możliwości byłaby chmura wiedzy, z której osoby wrażliwsze, o rozwiniętej intuicji, by czerpały. To rozwiązanie nie jest racjonalne.