Spróbujmy zatem wypisać narzędzia geniuszu w zakresie odkryć naukowych:
1) Intuicja.
2) Wiedza niejawna.
3) Wyobraźnia (tworząca obrazy niespotkanych bytów).
4) Zdolność budowania modeli (dynamicznych map poznawczych).
5) Warsztat złożony z narzędzi poznawczych.
6) Zdolność różnicowania (dostrzegania niewielkich różnic, niuansów).
7) Kreatywność (tworząca historie spoza obszaru doświadczenia).
8) Praca w kilku wymiarach jednocześnie (malarz pracuje z kompozycją, światłocieniem, rysunkiem, kolorem, emocjami, ruchem, musi w swoich decyzjach realizować wizje z kilku wymiarów).
9) Wypracowany styl.
10) Doświadczenie.
11) Predyspozycje w mózgu, które znajdą wsparcie w środowisku. Cudowne dziecko bez dostępu do instrumentu nie rozwinie swojego geniuszu.
12) Poruszenie umysłu. Ja muszę poruszyć umysł, szukam inspiracji, strzępu poznawczego, na którym buduję sformułowanie lub antyinspiracji, czegoś co jest błędne, ale poruszyło umysł. Trzeba wytrenować kroki: doznawać poruszeń umysłu (wymagana cisza emocjonalna i poznawcza), wzbudzać procesy poznawcze (unikać oceniania, wzbudzać cokolwiek, zapisywać, puszczać, chwytać kolejne), wrócić do zapisanych strzępów poznawczych, te które poruszają poznawczo przeczytać kilka razy, wyciszyć myśli, chwytać to, co zostało wzbudzone. W moim przypadku po takich krokach umysł płynie, pojawiają się kolejne zdania, zapisuję wszystko. Na ocenę przyjdzie czas później, najlepiej po kilku dniach. Dla mnie wiele głębokich treści wnoszą wolne wiersze, gdyż piszę je bez włączonego krytyka. Taki wiersz czasem czytam kilkanaście razy i nie rozumiem, po tym czasie nagle ujawnia się głęboki sens, umysł musiał zbudować reprezentacje poznawcze dla treści wyrwanych z podświadomości i powiązać je sieciowo ze znanym. Gdzieś postulowałam, że zrozumienie jest aktem dokonywanym na treściach świadomych.
13) Środowisko twórcze. Ja mam biurko, czysty ekran w portalu, kawę, wcześniej wypitą butelkę wody mineralnej, ciszę dosłowną, emocjonalną, poznawczą, i inspirację, frazę która ujawniła się w ciszy. Rzadko tworzę na zadany temat, ja podążam za umysłem. Aby tworzyć na temat przeglądam, nie wczytując się, własne teksty pokrewne. Własne teksty, nawet dłuższe, rozumiem, obcych nie ogarniam pamięcią. Nie chodzi o wzbudzenie pamięci trwałej lub jej uzupełnianie, chodzi o wzbudzenie wiedzy niejawnej. Z dwóch powodów: by uwolnić intuicję, by rozbudować wiedzę niejawną.
14) Motywacja. Sława, uznanie, pieniądze są bardzo ważne, one pozwalają rezygnować z korzyści krótkoterminowych, natychmiastowych, badacz towarzyszy. Druga motywacja jest równie ważna: tworzymy dla innych, by poprawić ich byt, to podejście uwalnia przepływ. W moim przypadku to ma konkretne przełożenie. Gorzej mi się tworzy w Wordzie, gdy piszę dla siebie, w przestrzeni zamkniętej. Lepiej mi się tworzy na portalu, gdzie Internet daje łączność z całym światem. Powód może być prozaiczny, nie mówimy do siebie, mówimy do kogoś, i nasz tandem umysł-ciało jest tak uwarunkowany.
15) Błędy. Jakie mamy podejście do błędów? Najczęściej włącza się krytyk i odrzucenie. Błąd wymusza procesy poznawcze, jeśli mu pozwolimy. Błąd wzbudza pojęcia, które nie mają strukturalnych powiązań, to wzbudza głód poznawczy. Ja mam przymus szukania prawidłowej odpowiedzi. Odczuwam przejściowy dyskomfort, dopóki jej nie znajdę. Mamy tendencję do unikania wysiłku umysłowego. Trzeba nauczyć się czerpać z twórczości przyjemność, na poziomie emocjonalnym i chemicznym. Tego można się nauczyć – jak? – nie pamiętam. Ja doznaję subtelnej przyjemności, gdy tworzę. Gdy odsłaniam nowe znaczenia, doznaję spełnienia. Doznaję? czy doświadczam? – na razie nie wiem. Myślę, że to jakościowo wartościowa przyjemność, holistyczna. Myślę, że chciwość zasłania te doznania. Błąd jest na szczęście zawsze dostępną inspiracją. Jak znikną błędy, naukowcy przestaną być potrzebni. Skutecznym podejściem może okazać się pytanie o opinie laików. Każdy chce mieć opinię, każdy ma jakiś pogląd. Laik ma pogląd błędny, a błąd porusza umysł. Dzisiaj napisałam punkty 12, 13, 14, 15. Są w tych opisach celne zdania o wartości hipotezy badawczej. Przypuszczam, że zdanie złożone z kilkunastu słów esencjonalnych wymagało ogromnej pracy podświadomości. Wiele pokojarzonych sieci musiało się akomodować, przekształcać, by wypluć wynik: jedno celne zdanie. Pracowałam cały dzień z przerwami. Naukowiec sięga na półkę pamięci i „czyta gotowce”. Ja cały czas przekształcam i tworzę pracując na wielkich sieciach danych. Jestem wykończona.