ad) 4. Pojęcia strukturalne – wydobycie z postulatów pojęć strukturalnych
Ja mam dwie metody ustalania pojęć strukturalnych: pojawiają mi się w ciszy myślowej, gdy skupiam się na zagadnieniu lub wyciągam je z postulatów. Postulaty mają swoich bohaterów, coś opisują. Podejrzewam, że szerzej dostępna jest ta druga metoda. Do niej prowadzą skojarzenia. Mój umysł musiał dojrzeć, by uwalniać pojęcia strukturalne. Mając nowe dla siebie pojęcie strukturalne, pracujemy nad uwalnianiem nowych postulatów. Każde z nich ma haczyki do treści skojarzonych. Może być jedna trudność. Przeciętny człowiek wydobywa skojarzenia z wiedzy jawnej, to uniemożliwia odkrycie. Tu narzędziem może być wsłuchiwanie się w ciszę. Ja tak postępuję. Skupiam się na temacie, wprowadzam go do pamięci roboczej i czekam. Proszę zauważyć, że odkrycia chcemy dokonać w obszarze, w którym nie mamy wiedzy jawnej, stąd nie zaleją nas skojarzenia z niej czerpane. Tu kluczowym staje się strategia uwalniania wiedzy niejawnej. Przypomnę, intuicja czerpie z wiedzy niejawnej, którą zebraliśmy w toku doświadczeń. Mamy ją niesformułowaną, jest ona zgromadzona w płynnych pretreściach. Powtórzę, proponuję praktykę pisania wolnych wierszy jako metodę wydobywania treści intuicyjnych. U mnie to zadziałało. Wiersz (narzędzie) w uwalnianej postaci nie istniał, jest zbiorem nowych fraz. Te frazy mogą być bezwartościowe, ale zostały wydobyte z podświadomości, więc są haczykami do wiedzy niejawnej. Można je wypisać, bez zagłębiania się w znaczenie wprowadzić je do pamięci roboczej i czekać, zapisywać to, co się pojawia. Odkrywca musi nauczyć się uruchamiać przepływ, który czerpie z wiedzy niejawnej. Metody dla każdego mogą być inne. Proszę zauważyć, że intuicja przestaje być czymś magicznym, natchnienie (ciąg treści intuicyjnych) traci swoją ulotność. Możemy się nauczyć nim zarządzać. Pierwsza część prezentowanego cyklu jest dowodem na skuteczność moich metod, jest wynikiem ich stosowania. Powtórzę, ja kilkanaście lat się przygotowywałam, by teraz wydobywać z podświadomości cenne treści w ilości średnio 1 strony A4 dziennie. Treści maksymalnie skondensowane. Myślę, że dla badaczy zaawansowanych w swojej dziedzinie czas potrzebny na wykształcenie narzędzi będzie dużo krótszy. Oni mają już wiedzę niejawną, ja ją zbierałam. Pisanie wolnych wierszy powinno stać się nałogiem. Nie narzucamy tematu, wsłuchujemy się w ciszę i notujemy to, co się pojawia. Uzyskamy nie to, co chcemy, ale to, co jest możliwe do uzyskania. Ja zaczynając pracę nad Panstrukturalną Teorią Wszystkiego nie znałam celu, nie wiedziałam co chcę, co mogę osiągnąć. Namalowałam swoją drogę (nie cel) na szkle: wiatr rozwiewający mgłę, z której wyłania się rzeczywistość. Pracowałam w łóżku, byłam fizycznie słaba, patrzyłam na ten obraz powieszony na przeciwnej ścianie. Moja podświadomość wiedziała do czego jest zdolna, ja świadomie nie wiedziałam.
Pojawia się pytanie: co daje samodzielne wykształcenie narzędzi, których ja używam? Naukowiec bez odkryć stoi przed ścianą poznawczą, brakuje mu domknięcia poznawczego, uwolnienia wiedzy niejawnej, którą przez lata zajmowania się zagadnieniem gromadził. Ja jestem średnią kucharką. Mój syn jest weganinem, musiałam nauczyć się gotować w nowy sposób. Na początku „przypalałam wodę”. Teraz jestem w stanie zmieniać składniki w przepisie i potrawa nadal pozostaje smaczna. Trening, nie talent, bo nie mam talentu do gotowania.
Pojawia się pytanie: jak osoba zatrudniona na etat, często przeciążona, ma doświadczać wypoczętego i znudzonego umysłu. Ja nie pracuję zawodowo, mam komfort tworzenia. Tu pozostaje wykorzystać czas po urlopie, długim weekendzie, szukać stypendiów, wziąć urlop badawczy. Odłączyć się od maila i telefonu, wywiesić kartkę „nie przeszkadzać”. Można ustalić, najlepiej rano, po przyjściu do pracy czas poświęcony na pracę twórczą, wystarczy jedna godzina. Ja w ciągu jednej godziny wyczerpuję potencjał, muszę wyjść na miasto, by po powrocie być twórczą. Mogę pracować tylko w trzech sesjach, coraz krótszych. Ważna jest rutyna. Należy, jak pies Pawłowa, uwarunkować się na tworzenie. Dlaczego w pracy badawczej piszę o tworzeniu? Naukowiec przecież odkrywa. Ja też odkrywam, ale cały czas tworzę nowe treści. Chodzi o nasze procesy poznawcze, wiedza niejawna jest gromadzona w płynnych pretreściach, nie jest sformułowana. Proces tworzenia przez naukowca polega na formułowaniu z płynnych pretreści stabilnych sformułowań zapisywanych w wiedzy jawnej. A to jest praca twórcza.
Proszę zauważyć, że zeszłam z tematu. Ten tekst ma strumień treści opisujących warsztat, a warsztat ujawniam podążając za umysłem. Tworzenie teorii strukturalnych ktoś kiedyś opracuje, ja pozostanę na obecnym etapie rozwoju. Teraz mam plan dostarczyć dźwigni poznawczych innym badaczom. Gdybym teraz skupiła się na treściach w idealnej postaci, zrobiłabym 1/20 z przedstawianych treści. Wiem, o czym mówię. Moja Panstrukturalna Teoria Wszystkiego jest w wersji idealnej (można ją tylko uzupełniać, nie trzeba poprawiać). Tekst powstawał 12 lat. Gdybym skupiała się na dopieszczaniu sformułowań wielu treści bym nie ujawniła, bo tylko badanie obszarów pokojarzonych pozwala pewne treści uwolnić, gdyż podchodzimy do tematu z innej strony. Strategia mojej pracy polega na ciągłym dostosowywaniu działań do ewoluującego procesu.
ad) 5. Definicje robocze pojęć strukturalnych
Zaczynamy od formułowania definicji roboczych, poprawiamy, by nam nie zgrzytały. Definicja opisuje czym jest byt przypisany do pojęcia, w teoriach strukturalnych może to być klasa bytów.
Ja czasem definiuję dwie definicje: CO i JAK. Czasem łatwiej nam zdefiniować byt wskazując jego funkcjonalność odpowiadającą na pytanie CO (nóż – narzędzie do krojenia), czasem łatwiej opisać zmienność, czyli sposób zachowania odpowiadający na pytanie JAK (nóż przesuwamy z naciskiem ostrą stroną po materiale). Często o istnieniu bytu wnioskujemy tylko z jego zachowań, sam byt jest nieuchwytny.
Definicja musi być strukturalna, rozkładalna na klocki, musi być odróżnialna od definicji pojęć związanych. Musi pozostałymi definicjami pokrywać obszar badany. Proszę zbadać jeszcze raz moje definicje w rozdziale Szczęście. W potocznym języku wyróżnione przeze mnie pojęcia są uznawane za synonimy, a ja wskazuję różnice.
Pojęcie musi mieć intuicyjną nazwę, najczęściej dwuczłonową: rzeczownik określa tożsamość, przymiotnik wskazuje obszar występowania. Po co nazwy intuicyjne? Aby umysł po pojęciach przepływał, a nie dokonywał za każdym razem energożernego dekodowania. Przy intuicyjnych nazwach oszczędzamy potencjał na nowe odkrycia. Przy nieintuicyjnych blokujemy się, oswojenie pojęcia trwa znacznie dłużej, nieintuicyjne pojęcie jest też trudne dla czytelnika, więc akceptacja teorii wymaga więcej wysiłku i część osób rezygnuje.
Uczulę czytelników na rolę definicji w rozmowach potocznych, bez uwspólnienia definicji mówimy o różnych zjawiskach i bytach używając tych samych słów.
Definicje strukturalne mają jedną, ważną cechę, uwalniają potencjał potrzebny do rozwoju teorii. Mamy w wiedzy niejawnej pretreści, definicje je uściślają. Praca z kilkoma definicjami naraz pozwala wyłapywać błędy. Definicje muszą być kompatybilne, bo opisują realny, strukturalny świat. Jeśli desygnaty pojęć tworzą struktury, a tak jest, to definicje muszą tworzyć strukturalną mapę badanego obszaru.
Pojawiło mi się pytanie: jak nauczyć się definiowania? Ja teraz robię to w jednym podejściu, poprawiam tylko styl. Pokrywam definicjami tylko wzbudzone w umyśle tematy. Kilkanaście lat temu, definiowałam inaczej. Nie będę tego procesu, żmudnego, ponownie tu opisywać, odsyłam do mojej książki „Holistyczny umysł. Studium przypadku”, gdzie zanotowałam proces definiowania na konkretnym przykładzie. To kilka stron tekstu, który teraz jest dla mnie obcy, bo jestem na wyższym poziomie poznawczym.
ad) 6. Wydobycie założeń
Założenia wydobywam później, po sformułowaniu teorii. My nie dopasowujemy teorii do wymyślonych założeń. My uwalniamy założenia tego, co zostało odkryte. Wymyślone założenia są sztuczne. Narzucenie założeń z góry zmieni przepływ procesu twórczego, wyznaczy ramy, ukierunkuje. Jak możemy znać założenia czegoś, czego jeszcze nie znamy?
Ja z góry ustalam tylko słowa klucze, nasiona, które rozrastają się w skojarzenia. Robię tak, bo badam konkretny obszar. Proszę zauważyć, że to są nasiona, nie wiem, co z nich wyrośnie. Spróbuję z mojej perspektywy opisać, czym jest założenie. To warunek brzegowy, który składniki teorii muszą spełniać. Nie wiem dlaczego brzegowy, ufam swojej intuicji.
ad) 7. Próba sformułowania zastosowań
Gdy chciałam opublikować Panstrukturalną Teorię Wszystkiego, ktoś się zapytał: czemu ona służy? Sformułowałam zastosowania. Są one niezbędne, by inni poświęcili swój czas na zapoznanie się z naszą pracą. Zastosowanie można zdefiniować jako potencjalną zmianę, którą przy użyciu proponowanych narzędzi (teoria to narzędzia) można osiągnąć. Jakie zastosowania ma zatem prezentowana Teoria tworzenia teorii strukturalnej? Dostarcza narzędzi poznawczych, które można wykorzystać w swojej dziedzinie do budowania własnych teorii strukturalnych. Jedynych właściwych, które razem z innymi teoriami strukturalnymi uzupełnią strukturalną mapę rzeczywistości. Nie ma alternatywnych teorii strukturalnych w danej dziedzinie. Są, co najwyżej, miejscami błędne. Są co najwyżej przybliżenia, które są niesprzeczne, ale niedokładne. W miarę rozwoju mapy strukturalnej rzeczywistości łatwiej będzie plewić chwasty, poprawiać. Aby poprawiać cudzą pracę, trzeba zmienić zasady obowiązujące w nauce. Ja stale poprawiam swoją pracę. Bez poprawiania nie doszłabym tu, gdzie jestem.