wezwałeś mnie Losie na ten świat
rozdarta wyskoczyłam z niebytu
tak cudownie było nurzać się w nieistnieniu
pechowo zaistniała konsekwencja szczytu
niby mogę być liściem na historii wietrze
gnana to tu to tam
ale ja tę gnuśność pieprzę
tak z przekory z Losem w klasy gram
zwykła bylejakość pustych opakowań
obnoszących się w egoizmie ludzi
głodu duszy nie nakarmi
co najwyżej politowanie wzbudzi
szukałam mądrego człowieka
źródła żywej wody
znalazłam katarynki odtwarzające
wiernie, według aktualnej mody
rzuciłam Ci Losie wyzwanie
nie będę grała w twoją grę
we mgle poszukam sama
czym jest świat – wiedzieć chcę