W niedzielny poranek

zanurzyć się w nicości
szelestach traw
zanurzyć się w światłości
pozłocie gwiazd

otulić się zapachem
poranną srebrną rosą
wyjść wczesnym cichym rankiem
na ogród stopą bosą

pozwolić by świt tulił
zmęczoną snami duszę
księżyc siecią gwiazd łowił
koszmarów sennych katiusze

pozwolić słońcu rozjaśnić
w smutku skąpane oczy
pozwolić kochanej wyjaśnić
ku czemu miłość kroczy

pozostać w zapomnieniu
błędów wczorajszych ran
pozostać w pamiętaniu
dobra czynionego nam


Dodaj komentarz