Postuluję, że każda głęboka dygresja otwiera nowy temat rozważań. Gdy mamy cel, przekazać konkretny tekst z naszej pamięci do cudzej, płytka dygresja czerpana z pamięci zaśmieca przekaz. Natomiast gdy badamy, ja badam, dygresja jest kluczem do nowych odkryć. Dzielę odkrycia na dwie klasy: odkrycia nowe dla świata, odkrycia nowe dla mnie. W tych odkryciach nowych dla mnie jest część nowych dla świata. Zatem żadnego odkrycia nie odrzucam. Jaka jest funkcja dygresji? Łapanie wzbudzenia poznawczego. Ludzie tworzą dygresje na bazie wiedzy jawnej. Ja na bazie wiedzy niejawnej. Raz odkryte odkrycie traci smak poznawczy, rzadko powtarzam odkrycia, zdarza się, gdy ulegną zatarciu.
Narzędziem odkrywcy jest dygresja. Odkryłam to przy tworzeniu tej metodologii. Cel zniewala, ukierunkowuje. Dygresja uruchamia. Zniewolenie skutkuje blokadą. Dygresja nie jest celem, więc nie tworzy blokady. Przy okazji wykonywania określonej pracy twórczej wyznaczam przestrzeń na dygresje. Mam pretekst, by zająć się tym, co się pojawia. To jest niesamowite. Świadoma część umysłu pracuje nad podjętym zobowiązaniem, nieświadoma krąży i uwalnia treści pozornie niezwiązane. Dygresja jest aktywizacją przepływu. Jeśli nie mamy wyznaczonego terminu, warto pozwolić sobie podążać za głęboką dygresją. Głęboka dygresja jest produktem podświadomości.