Musimy mieć kontakt z zagadnieniem, najlepiej pozasłowny. Czytamy między wierszami. Czytamy bez konieczności rozumienia, czytamy kilka razy. Bierzemy udział jako obserwator, kilka razy. Zbieramy w ten sposób wiedzę niejawną, która umyka świadomości. Na tym etapie nie powinniśmy nazywać. W każdej nowej teorii brakuje adekwatnych słów, zdefiniowanych pojęć. W okresie przejściowym pomaga metafora, to w metaforze ujmujemy nowe treści. Ja dopiero po napisaniu Panstrukturalnej Teorii Wszystkiego, która definiuje pojęcia, uzyskałam potencjał kreacji teorii konkretnych. Każda wiedza musi mieć czas na inkubację. Nie wiem, co się dzieje w tym procesie, ale wiem, że jest potrzebny.
Zacznijmy od początku: świat jest siecią powiązanych relacjami bytów. Poprzez kontakt budujemy wewnętrzną mapę tej sieci w wiedzy niejawnej. Mapa jest utrzymywana w formie galarety, ujęta w pretreściach, podatna na zmiany. Dzięki kolejnym kontaktom mapa się doskonali.