Gdybym podjęła się dowodów i publikacji artykułów w czasopismach naukowych, opracowałabym może jedną tysięczną swoich odkryć. I tu nie tylko chodzi o poświęcany czas, chodzi o to, że pewne odkrycia były konieczne, by inne stały się dostępne. Synergia pozwala dzielić się pracą. Ja odkrywam, ktoś udowadnia. Dowodzenie twierdzeń jest pracą twórczą, ma wartość. Dowodzenie zakorzenia spostrzeżenie w nauce. Ja tworzę naukę na pierwszym etapie. Dowód jest kolejnym etapem. Ja mam wgląd, ktoś inny mój wgląd przekłada na język naukowy. Synergia popycha naukę do przodu. Ani ja, ani ten kto dowodzi nie osiągnąłby samodzielnie tego sukcesu.