Wgląd. Moje codzienne narzędzie. Czy można nauczyć się wglądu? Jak proces wglądu przebiega? Dlaczego wgląd jest niesprzeczny z prawdą? Proszę zauważyć, że nigdy nie piszę zgodny z prawdą tylko niesprzeczny z prawdą. Prawda jest zbyt obszerna, by ją w pełni odzwierciedlić, nasze umysły nie są ciągłym lustrem, są punktowym odzwierciedleniem. Zapisują się pojedyncze informacje w pojedynczych komórkach, a prawda jest ciągła. Możemy tylko budować strukturalne modele, gdzie cegiełka, klocek modelu odpowiada wyodrębnionemu bytowi. Możemy te cegiełki łączyć relacjami, puszczać na nich procesy, które realizowane są przez przemieszczającą się zmianę. Czy wgląd to model niesprzeczny z prawdą? Nie u każdego. Wgląd to model kawałka rzeczywistości, który jest niesprzeczny z posiadaną wiedzą niejawną. Zgodność smakuje poznawczo, doświadczamy zjawiska AHA. Może to przebiegać w ten sposób, że jak model uzupełnia poznawczą dziurę, to dziura się wypełnia i jakaś chemia w mózgu przekracza poziom, po którym doświadczamy zjawiska AHA. Nie mam innego pomysłu. Popatrzmy z innej strony: jakie mamy narzędzia potwierdzania wartości odkrycia? Tylko zgodność, która realizuje się chemicznie bądź elektrycznie. Bo skąd byśmy wiedzieli, że to stwierdzenie jest wartościowym odkryciem?
Czy można wglądu się nauczyć? Nie wiem, wiem że można nauczyć się intuicji. Nie powiem jak, odsyłam do rozdziału o intuicji. Wgląd wymaga intuicji, ale jest czymś więcej. Jest domknięciem poznawczym, realizuje się zarówno na poziomie strukturalnym jako zapis w umyśle, jak i na poziomie chemicznym, który odczuwamy, stąd wiemy, że doświadczyliśmy wglądu.
Intuicja jest częściowo losowa. Możemy ograniczyć obszar skojarzeń do uaktywnionych haczyków skojarzeniowych. Wprowadzamy pojęcie lub kilka do pamięci i wsłuchujemy się w ciszę. Sieć skojarzeń została wzbudzona, produkuje strzępy poznawcze, które pojawiają się na granicy świadomości. To jest intuicja. Jeśli nie potrafimy jej chwytać, to nie posiadamy intuicji.
Wgląd jest modelem budowanym na bazie intuicji. Mamy, moim zdaniem, wrodzoną zdolność wyciągania wniosków. Lepiej lub gorzej rozwiniętą. Wgląd to grupa wniosków. Tak mi pasuje. Nie daję głowy, że to prawidłowe podejście. Wychodzę z założenia, że wszyscy mamy predyspozycje, tylko część z nich jest uśpiona albo trudna do aktywizacji. Zakładam, że cześć naszych umiejętności jest protezowaniem ograniczeń. Nie każdy ma ograniczenia, więc nie każdy musi uaktywnić protezy. Temat wart dalszego badania.