Narzędzia. Zgrzyt poznawczy. Cz. 41

Czytam własną treść, która mnie nie zadowala. Doświadczam zgrzytu poznawczego, dyskomfortu. Ludzie uciekają przed zgrzytem, barykadują się w opiniach. Ja nie przywiązuję się do opinii, pozwalam pojawić się treściom, które mają smak poznawczy. Do każdego słowa-klucza mam dowiązane pretreści. Niesformułowane w słowa dane poznawcze, które formułuję przy ujawnieniu. Ujmuję wgląd w jakąś formę, używam słów, które pojawiły się pierwsze. Doświadczam zgrzytu, coś mi nie pasuje. Poprawiam, doświadczam zgrzytu, poprawiam, nie zgrzyta. Czasem po nowych odkryciach zgrzyt się ponownie pojawia dla zaakceptowanych sformułowań. Zbudowałam szerszą przestrzeń porównań i zaakceptowane sformułowanie jest w sprzeczności z nowymi odkryciami.

Pisałam o zgrzycie poznawczym wielokrotnie. Czytam moje teksty i coś mi nie pasuje, zgrzyta. Wiem, dzięki zgrzytowi, gdzie muszę coś poprawić. Zgrzyt również uwalnia potencjał do poprawy. Doświadczam dyskomfortu, gdy mi tekst nie płynie i „muszę” poprawić. W kilku krokach poprawiam i mi nie zgrzyta. Edytor tekstu z możliwością zmiany tekstu wcześniej napisanego uznaję za przełomowe narzędzie twórcy. Można opracowywać treści idealne dla siebie. Nigdy za pierwszym razem nie piszę tekstu uznanego za idealny dla mnie. W kolejnych krokach zmieniam styl, wybieram celniejsze sformułowania, uzupełniam brakujące myśli. Tworząc, jestem ograniczona aparatem poznawczym, liniowym uwalnianiem treści sieciowych.


Dodaj komentarz