Głoszoną nieprawdę obalamy dowodami. Człowiek głoszący nieprawdę używa nieprawdziwych argumentów lub argumentów bezwartościowych. Gdy jesteśmy przeciążeni poznawczo, uciekamy od wysiłku sprawdzania rzetelności argumentacji. Celem argumentacji kłamcy jest wtłoczenie do umysłów słuchaczy fałszywych tez. Kłamca bazuje na swoim autorytecie lub autorytecie „głoszonych” wartości: Bóg, kościół, ojczyzna, honor, demokracja, sprawiedliwość, prawo. Rozszerzamy naszą lojalność wobec wartości na tych, którzy te wartości głoszą. Ktoś praktykujący wartości nie kłamie. Politycy prowadzą słuchaczy do rozchwiania emocjonalnego, słuchacz rozchwiany z wdzięczności przyjmuje podsuwaną odpowiedź, która wycisza rozchwianie, z wdzięcznością, bez krytyki, bo rozchwianie zmęczyło go i nie ma potencjału do sprawdzenia słuszności prezentowanych tez. Ja podchodzę krytycznie do wypowiedzi, które oddziałują na emocje, ja ich nie słucham. Żądam od rozmówcy konkretów, faktów, żądam odzwierciedlenia strukturalnego prezentowanej sytuacji. Warto zestawiać kłamstwo z faktem i pytać kto mówi prawdę? Pytać czy popierasz kłamcę, czy pozwalasz na okłamywanie siebie. Zgoda na małe kłamstwa otwiera drzwi dużym kłamstwom.