Proces poznawczy prowadzący do odkrycia. Historia powstania. Cz. 1

Uważny czytelnik zauważy, że temat podejmowałam wcześniej. Temat jest na tyle ważny, że wracam do niego na wyższym poziomie rozwoju. Treści dojrzały. Warto przeczytać obie wersje. Wcześniejsza przygotowuje umysł, bieżąca domyka. Ten rozdział był możliwy do rozwinięcia dzięki mojej pracy nad teoriami konkretnymi. Ujawniałam treść, ujawniałam metodę, którą obecnie chwytam i zapisuję.

Historia powstania

    Wyczerpałam chwilowo potencjał uzupełniania teorii konkretnych. Czekają mnie jeszcze Pomysły i wnioski do wykorzystania, zagadnienie trudne i bardzo ważne, dające konkretne pomysły czytelnikowi. Ten rozdział pojawił się jak zwykle w inspiracyjnej pustce, chciałam podsumować wcześniejsze teorie poznawcze. Trzy pierwsze pomysły: różnicowanie, niebyt i reset pojawiły mi się w drodze do sklepu. Nie miałam komórki by wysłać do siebie smsa, więc musiałam powtarzać je w myślach, by nie zniknęły. One wskazały mi dokładny kierunek rozwoju: teorię odkrycia. Wcześniej podejmowałam próby rozwinięcia tego tematu, to były nasiona, które obecnie dojrzały. Nie twierdzę, że napiszę teorię idealną. Postulaty uważam za celne. Jak się one pojawiły? Otóż w poszukiwaniu resetu umysłu pojechałam na miasto, były to dwa wyjazdy, cztery kilkunastominutowe podróże tramwajem. Zatem cztery razy po dziesięć minut poświęciłam na uwalnianie pomysłów. Tym razem miałam telefon i mogłam zapisywać pojęcia, które pojawiały się w ciszy. Pojawiło się czterdzieści cztery tematy. Dużo. Nie wiem czy wszystkie na ten moment rozwiną się w pełne i wartościowe sformułowania. Ale celność spostrzeżeń każe mieć nadzieję, że za pojęciami pójdą ich definicje i opisy. To co się obecnie wylewa jak powódź z mojego umysłu, długo dojrzewało. Praca nad wcześniejszymi teoriami pozwalała zasiać ziarno, które wypuściło kiełki. Teraz, w najbliższych dniach będę zbierać owoce. Kiedyś myślałam, że jak mój umysł dojrzeje będę robiła poprawki. Nie poprawiam starych tekstów, piszę nowe częściowo na ten sam temat, na wyższym poziomie rozwoju mojego umysłu. Opublikuję wszystkie wersje, pokazując rozwój, pokazując metodę, która jednocześnie wykorzystywana ujawniała się do zapisu.

    Minęła noc. Ponownie wyprawa na miasto tramwajem. Wsłuchałam się w ciszę z pytaniem: czego brakuje w moich postulatach, pojawiło się kilka nowych pomysłów. Mój umysł ma taką właściwość, że tylko nowe zagadnienia mają smak poznawczy, zatem w czasie pracy nad tematem rzadko powtarzam się. To jest jak uzupełnianie mapy pojęciami. Uzupełniam białe plamy. Przeciętny czytelnik przywołuje z pamięci te pojęcia, które zna. Ja, w ciszy, przywołuję z podświadomości, to co jest gotowe do wyrażenia. Nie znam rozwinięć pojęć przed ich sformułowaniem.

    Siedzę przed komputerem i próbuję odkrywać nowe pojęcia do zbadania. Pojawił mi się wgląd podzielenia pracy na etapy: najpierw wypisanie dostępnych pojęć z zakresu badania, a potem ich opisywanie i definiowanie. To podejście ma związek z pojemnością poznawczą mojego umysłu. Jak zanurzę się w definicjach, to nie będę miała potencjału do uzupełniania mapy.

    Umysł pracuje na różnych poziomach abstrakcji, tworzenie mapy to wysoki poziom, tworzenie definicji niższy. Nie warto definiować od razu, bo schodzimy z trudnego do osiągnięcia wysokiego poziomu abstrakcji. Proszę sobie wyobrazić zanurzenie w chmurach, wysoko we mgle. Czasem tylko przedrze się światło ujawniając pojęcie strukturalne. Ja na początku tworzenia nowej teorii jestem w stanie w jednym podejściu uwolnić kilkanaście pojęć. Potem już tylko kilka. Mam dar: nowe pojęcia wyczuwam. Tego odczucia nie doznaję, gdy pojawia się pojęcie po raz kolejny. Tworzenie teorii to podróż w nieznane, musimy pozbyć się strachu i oceniania. Zrozumienie przychodzi później. Często sformułowania podświadomości są odrzucane, bo ich nie rozumiemy. Ja zapisuję wszystko, co się pojawia, po czasie inkubacji i pracy nad opisem użytych słów przychodzi zrozumienie. Niewiele pojęć okazuje się bezwartościowych poznawczo. Przypomnę, ja dla pojęć strukturalnych odczuwam smak poznawczy. Postuluję, że są one częścią wiedzy niejawnej, więc gdy zbliżają się do poziomu świadomego, gotowe do uchwycenia, uwalnia się jakaś chemia w mózgu. Zjawisko AHA może mieć podobną naturę. Proszę czytać dobre dowcipy. Te, które zaskakują, wzbudzają poczucie AHA. Można nauczyć się rozpoznawania tego smaku. To rozpoznanie przyda nam się przy rozwijaniu nowej teorii. Dodam, że nie chodzi o aspekt humoru, tylko aspekt poznawczy. Podobne odczucie miałam przy czytaniu krótkich, mądrych wierszy. Skondensowanie wartościowej, nowej dla mnie treści w krótkiej formie zaskakiwało mnie i odczuwałam smak odkrycia.

    Strukturalna mapa poznawcza, to inna nazwa teorii. W tworzeniu teorii część badaczy zapomina o roli obserwatora, o jego ograniczeniach, odchyleniach procesu obserwacji.


    Dodaj komentarz