Czuję, że materiał jest zbyt obszerny, by rozdzielać definicje od postulatów. Ten temat jest głównie narzędziowy. Postuluję, że nie jest to ostatnie ujęcie. Jak mój umysł dojrzeje do formy idealnej, wyłonię definicje. Mam poczucie, że zamykanie pojęć w definicjach na tym etapie wykreowałoby koszmarki. Definicja musi być prosta, krótka, musi narzucać się formą. Teraz jeszcze nie jestem tak blisko ideału, by się ograniczać definicjami. Tak, definicje ograniczają. Tekst w prezentowanej formie ma tę wartość, że oprócz zawartości merytorycznej ujawnia zawartość narzędziową: ujawniam stosowaną metodę.
- Różnicowanie. Istnienie synonimów pokazuje, że nie potrafimy różnicować, pojęcia będące synonimami wskazują na byty bliskoznaczne. Różnicowanie jest niezbędne dla badacza. Postuluję, że należy wyławiać niuanse, które stoją za różnicą i które są przyczyną odmiennych zmian. Przykład: diagnoza lekarska. Są choroby, które mają podobne objawy, a różne mechanizmy działania. Mechanizm jest trudny do zbadania, bez jego odkrycia nie odnajdziemy leku na chorobę.
- Niebyt. Postuluję, że w wielu mechanizmach istnieją niebyty, które są przyczyną zmian. Najprostszy przykład to zero. Częsty przykład to nagłe zniknięcie bytu. Przykład konkretny: śmierć matki. Zniknęła osoba znacząca w wielu relacjach i nagle wszystko się wali. Bałagan w mieszkaniu, nieumyte naczynia w zlewie, brudne dzieci. Aby zabezpieczyć ten niebyt, trzeba zastąpić matkę, lub przedefiniować relacje, by podzielić obowiązki między innych członków rodziny.
- Reset. Reset umysłu ma trzy cele: wyczyszczenie pamięci roboczej i odbudowę zasobów poznawczych i uwolnienie przestrzeni dla nowej inspiracji. Ja średnio mogę pracować umysłowo godzinę, robię reset jadąc do miasta, myślę, że ruch ma znaczenie i nieużywanie umysłu. Potem mogę pracować tak z 40 minut. Robię drugi reset i mam zasoby na pół godziny. Dzięki resetom mogę pracować 2 – 2,5 godziny dziennie. Myślę, że oprócz resetu występuje proces inkubacji treści. Bez inkubacji nie stworzy się reprezentacja umysłowa badanego zjawiska.
- Rola ciszy w poznaniu. Cisza usypia, dlatego szukamy bodźców. Cisza daje przestrzeń dla intuicji dlatego badacz, który chce pracować z intuicją, musi nauczyć się wyciszania myślotoków i emocji. Nasz umysł jest liniowy, możemy śledzić jednocześnie jeden strumień treści. Postuluję, że wielozadaniowcy się przełączają. Ponosimy koszty przygotowania umysłu do pracy i koszty przełączenia. Ja tworząc odcinam się od wszelkich rozpraszaczy, nauczyłam się zanurzać we wnętrzu, wyłączam telefon i media społecznościowe. Nikt mnie w trakcie pracy nie odwiedza.
- Warunki żyznej ciszy. Badaczom na etacie polecam wypracowanie rutyny. Rano, po przyjściu do pracy 1 godzinę przeznaczają na pracę w ciszy. Wyłączają komórkę, nie czytają maili, na drzwiach wywieszają kartkę: nie przeszkadzać. Ja rano piję wodę mineralną, całą butelkę 1,5 l. Nie więcej, bo woda w nadmiarze wypłukuje mikroelementy. Łykam magnez, i co jakiś czas lecytynę, gdy odczuwam wyjałowienie. Zanurzam się w ciszy. Ja obecnie nie mam natrętnych myślotoków. Inni mogą nauczyć się medytacji, podążania za umysłem. Zawsze zasiewam ziarno: wprowadzam do pamięci roboczej pojęcie z tematu nad którym chcę pracować. Mnie warunkuje pusty ekran monitora. Gdy siadam przed pustym ekranem, muszę pisać. Proszę zauważyć, że obecnie stosuję metodę słów kluczy. Pierwsza fraza przed kropką to słowo klucz, które złowiłam w tramwaju, o tym w innym miejscu.
- Strukturalna mapa poznawcza pojęć. Po zasianiu ziarna wypisuję pojawiające się na granicy świadomości pojęcia, luźne skojarzenia. Łączę strzałkami pary pojęć, które podejrzewam o relację (relacja to para: zmiana-reakcja). Jest to pierwszy krok do zbudowania strukturalnej mapy poznawczej zagadnienia, potrzebny do uwolnienia tematycznej inspiracji. Ten rozdział miał swoich prekursorów. Robocze wersje zagadnień, wymagające inkubacji. Dostrzegam, że obecnie piszę celniej. Jestem w stanie jednego dnia opisać około 5 punktów. W rozwijaniu zagadnienia nie chodzi o pisanie tego, co przyjdzie na myśl, tylko stwierdzeń głębokich. One wymagają zasobów i czasu.
- Blokada, zmiana, brak czegoś ma przyczynę. Jeśli doświadczamy blokady, zmiany lub braku warto poszukać przyczyn. Te zjawiska mają potencjał badawczy. Tu ujawnia się technika badawcza: szukamy po okruszkach. Tak jak w bajce nie ma drogi, są tylko okruszki, które inspirują w szukaniu drogi.
- Różnica między definicją strukturalną a fabularną. Kolosalnie ważny temat. Są definicje fabularne i definicje strukturalne. Pierwsze się narzucają jako opis bohaterów opowieści, są łatwiejsze do ujawnienia. Ale one nie mają potencjału rozszerzania strukturalnej mapy poznawczej zagadnienia. Różnica między definicjami fabularnymi, a strukturalnymi jest jak między chatkami: z liści i z klocków lego. Każdy zdaje sobie sprawę która chatka jest wysokiej jakości. Z liści jest urokliwa, z klocków jest solidna, i może być bezpiecznie rozbudowywana. Definicja strukturalna dotyczy bytów, które dadzą się włączać w struktury, są członkami relacji. Świat jest siecią relacji.
- Rutyna w uruchamianiu przepływu. Rutyna pozornie nie sprzyja twórczości. Rutyna, ta wypracowana w procesach twórczych, sprzyja przepływowi. Rozwijam to pojęcie w odrębnym rozdziale. Ja koniecznie muszę wypić rano butelkę wody mineralnej, wyjść na miasto, by dostarczyć sobie bodźców wzrokowych, by pobudzić umysł nie męcząc go, przejrzeć portale w Internecie bez zagłębiania się w znaczenia. Ten cykl pozwala mi na uwalnianie przepływu umysłu, który skutkuje nowymi odkryciami lub opisami.
- Świadomość własnego procesu poznawczego. Potężne narzędzie. Ja nie kreuję procesu twórczego, ja ujawniam treści i chwytam proces, który za tym stoi, mogę schwytany opisać. To wymaga rozwiniętej świadomości. Badacz mało świadomy jest ślepy. Są książki, które pozwolą na pracę ze świadomością. Ja ich nie czytałam, ja się zanurzałam w ciszy wewnętrznej, by śledzić to, co się pojawia. Cisza jest konieczna. Na co dzień jesteśmy bombardowani automatycznymi myślotokami. Nie ma miejsca na ujawnianie się treści głębokich.