- Proces jako ciąg zmian. Zmiana i informacja są podstawowymi pojęciami PSTeorii. Proces jawi się jako ciąg zmian. Pewne zmiany są ciągłe, więc pojęcie zmiana wydaje się nieadekwatne. Można roboczo przyjąć, że zmiana to proces pomiędzy dwoma chwilami, mamy stan początkowy, który w wyniku zmiany osiąga stan końcowy. Zmiana jest powszechna, są tylko różne szybkości zmian, różne natężenie. Nie zauważamy wszystkich zmian. Podobno człowieka trudno zmienić, jesteśmy niewolnikami nawyków. Ja też. Jednak mój umysł podlega ustawicznym zmianom, bo nie mam pamięci trwałej. Ten stan jest męczący. Tracę energię. Pamięć dostarcza gotowce, które ja za każdym razem tworzę od nowa, tworzę idealniejsze wersje. Interesuje mnie porównanie AI z moim umysłem. Myślę, że AI nie osiągnie mojego poziomu, bo ja tworzę na kilku poziomach jednocześnie.
- Myślenie bezpojęciowe. Ja tworzę poniżej poziomu pojęć. Nie nazywam wyników procesów umysłowych, które się dokonują w „galarecie mojej pamięci strukturalnej”. Ja dopiero nazywam efekt. Większość ludzi jest ograniczonych przez słowa, które ukierunkowują poznanie. Jest niewolnikami słów. Często dochodzi do nieporozumień, bo operujemy tymi samymi słowami używając odmiennych definicji. Nie wiem, czym operuje mój umysł, bo nie pojęciami i nie znaczeniami. Ja te jakości nazywam pretreściami.
- Kontakt ze zjawiskiem bez opisywania, oceniania. Mamy nawyk, oceniamy. Ocena pozwala podejmować decyzję. W wielu przypadkach to rozsądne podejście. Ocena ma jedną wadę: zamyka proces poznawania. Proszę zauważyć, że poznajemy stopniowo, przesuwamy wzrok po kolejnych obrazach, dopiero po kilku razach dostrzegamy szczegóły. Oceniamy na podstawie kilku wybijających się cech, podejmujemy na tej podstawie decyzje. Pozostała wiedza jest dla nas niedostępna. W sytuacjach standardowych to wystarcza, bo nie poznajemy tylko rozpoznajemy. W sytuacjach niestandardowych szkodzi.
- Anomalia ma przyczynę. Takie przyjmuję założenie i szukam przyczyny anomalii. Nawet, gdy nie ma przyczyny, to mam motywację, by dokładniej badać zjawisko, to jest korzystne. Przyczyna może występować w wymiarach niedostępnych obserwatorowi. Warto budować hipotezy na istnieniu przyczyny anomalii i takie, gdy uznajemy, że przyczyna nie istnieje. Dojdziemy do różnych wniosków, na początku nie wiemy, które będą trafniejsze.
- Chaos to stan pośredni między porządkami. Postuluję w mojej PSTeorii, że chaos jest tymczasowy, w czasie gdy jeden porządek przechodzi w drugi. Mam tylko jeden argument: porządek jest ekonomiczniejszym rozwiązaniem niż chaos. Porządek stabilizuje się w lokalnych minimach energetycznych. Skala przestrzenna i czasowa może być poza naszym zasięgiem, więc moja hipoteza może zostać odrzucona.
- Definiowanie w towarzystwie. Jak budujemy układankę, dopasowujemy klocki. Jak budujemy teorię dopasowujemy definicje. Nie można poprawnie opracowywać definicji bez wiedzy o innych definicjach teorii. Ja biorę 3-5 definicji roboczych i uzgadniam ich ostateczną postać. Tak powstają poznawcze puzzle. W przeciwnym razie tworzymy niedopasowane łaty.
- Od postulatu do pojęcia strukturalnego. Postulat zawiera rzeczowniki. Większość tych rzeczowników może zostać zdefiniowana w kontekście rozwijanej teorii. Warto, by nazwa bohatera teorii była intuicyjna. Postulaty pojawiają się naturalnie przed definicjami, musimy wiedzieć, co badamy, dostrzegamy zmiany i różnice, ujmujemy je w postulaty. Proszę zauważyć, że w obecnie badanym temacie mam ponad 70 postulatów. Z bardzo różnych obszarów, razem pokojarzonych i uzupełniających się do mapy. Ostatnio pracuję ze słowami kluczami, są to frazy, które ujawniły się po wybraniu tematu. Temat musiał dojrzeć do rozwinięcia. Prezentuję w tej pracy teorię mniej rozwiniętą, na ten sam temat. Celowo. Chcę pokazać rozwój. Temat bardzo podobny do poprzedniego. Teraz jednak podchodzę do tematu z innej strony, zobaczymy czy wniesie to nowy wgląd. Dostrzegamy różnice i zmiany. I zmiana i różnica mają przyczynę. Razem z przyczyną zmiana tworzy relację, wiąże nadawcę i odbiorcę. Mamy bohaterów teorii. Różnica jest stanem osiągniętym w wyniku zmiany. Przeszłością uchwyconą w aktualnej postaci badanych bytów. Różnica wynika z odmiennych tożsamości. Gdy popatrzymy na początki życia, to każdy obecnie istniejący gatunek miał to samo źródło. Ewolucja i adaptacja do różnych warunków były źródłem zróżnicowania.
- Smak poznawczy i intuicja. Już kilka razy opisywałam te pojęcia. Nie mogło ich tu zabraknąć. Nie będę kopiować starych sformułowań. Utworzę je na nowo. Nowe sformułowania będą miały smak poznawczy, więc będę wiedzieć, że piszę coś nowego. Pojawił mi się wgląd, nie wiem czy poprawny, na pewno nowy. Intuicja i smak poznawczy uzupełniają się, są składnikami tego samego procesu: rozwoju treści poznawczych. Intuicja nie chwyta znanych sformułowań, tylko nowe. Zatem postulat o dojrzewaniu pretreści do ujawnienia ma sens. Smak poznawczy również wskazuje na nowe dla wiedzy jawnej treści. Postuluję, że smak poznawczy wskazuje na pojęcia szeroko usieciowione, będące częścią dużej sieci skojarzeń. Ta masa skojarzeń przekracza jakiś poziom i osoba staje się na nie wrażliwa. Postuluję, że smak poznawczy i intuicja to ewolucyjnie wykształcone narzędzia rozwoju umysłowego. Większość osób jest zbyt mało wrażliwa. Wrażliwość bywa bolesna, dlatego część osób się otumania, tracąc potencjał. Postuluję, że intuicja i smak poznawczy bez kreatywności nie przyniosą owoców. Badacz formułuje nowe określenia, to twórczość. Raczej nie wyobraźnia, bo jest zakorzeniona w wiedzy niejawnej, która jest płynną reprezentacją rzeczywistości.
- Myślowa i emocjonalna cisza. Na co dzień zagłuszamy intuicję. Myślotoki, słuchana muzyka, czytane informacje, rozmowy, kontakt z innymi. Ja jestem introwertykiem. Kocham być sama. Nasza ucieczka przed nieprzyjemną nudą zagłusza intuicję. Cisza to nie jest bezmyślność głupca, to uważność otwarta na głosy z podświadomości.
- Zrozumienie. W PSTeorii definiowałam to pojęcie, nie będę się powtarzać. Ujmę zagadnienie na aktualnym poziomie mojego umysłu. Nie rozumiemy treści, które wylewają się z podświadomości, dlatego większość je odrzuca. Gdy dana treść zapisze się w wiedzy jawnej, przejdzie inkubację, zaczynam ją rozumieć. Ja ufam swojej intuicji, nie zdarzyło mi się, by moja intuicja mnie zawiodła. Oczywiście muszę poprawiać zapis, styl, doskonalić sformułowania, ale sedno ujęte za pierwszym razem w niedoskonałej formie jest poprawnym przybliżeniem. Ja mam doskonałą intuicję. Wypracowaną. Sugeruję, by osoby rozpoczynające przygodę z intuicją traktowały ją jako inspirację dla hipotez, które po dopracowaniu będą sprawdzać. Gdy pisałam PSTeorię, kilka razy poprawiałam sformułowania, często po odkryciu innych, dopiero pracując w obecności skojarzonych pojęć, uzyskiwałam definicję bliską doskonałej.