Błędna wypowiedź jest cenniejsza niż produkt burzy mózgów. Ja nie badam przypadkowych słów, tylko słowa, które mają smak poznawczy. Cudzy błąd „dotyka zjawiska” w błędny sposób. Ale dotyka zjawiska, więc aktywizuje sieć poznawczą. Ja błąd odczuwam na poziomie fizycznym, jako wtłaczanie niewłaściwego puzzla w moją układankę. Każdy ma inną układankę (mapę poznawczą), więc odrzuca cudze puzzle. Dlaczego uważam, że moja układanka jest lepsza od cudzej? Ja moją mapę poznawczą nieustannie poprawiam w spotkaniu z nowymi treściami. Obecnie mam już uzgodnioną mapę, więc sama odczuwam moje błędne opisy, ja już nie opisuję błędnie. Ja co najwyżej przedstawiam opis w postaci odległego przybliżenia. Tylko ja jestem świadoma, że formułuję przybliżenie, jestem otwarta na sformułowanie lepszego. Moi dotychczasowi czytelnicy walczyli o uznanie ich racji, bronili swoich przekonań. Takie podejście jest jałowe poznawczo.
Kiedy odbieram błędny komunikat, odczuwam dyskomfort. Pracuję na komunikatach w wersji pisanej, elektronicznej. Mam za krótką pamięć krótkotrwałą i roboczą, by w rozmowie być efektywną poznawczo, ekran komputera poszerza moją pamięć, zastępuje. Zatem odczuwam dyskomfort, ale słowa komunikatu wzbudziły skojarzenia w obszarze, który badam, obce dla mnie skojarzenia, więc poszerzam przestrzeń badań. Błąd czasem ujawnia dysfunkcyjne podejście nadawcy, mogę wypracować skuteczne podejście omijające dysfunkcję. Pracuję na poziomie znaczeń i na poziomie metod.