dwa światy

surowe życie
granit nie rzeźbiony miłością
emocjonalne pomyje wylewane
na innych
przecież nie można się utopić
w bagnie gniewu lub złości własnej

wilki dookoła czekają
na słabszych w stadzie
trzeba wyrwać innym
gdy się nie tworzy samemu

a w tej dżungli ty
czasem słaby czasem pokonany
los podarował ci  kopniaka w dupę
podnosisz się
wstajesz

wracasz do świata
gdzie przyjaźń  zapuściła korzenie
gdzie kochanek sypie pocałunki
gwiazd z nieba ci uchyla

rośniesz podlewany troską
nabierasz siły doświadczając zrozumienia
już nie musisz wątpić w siebie
już nie musisz topić się
w brudnych emocjach
wyprałeś je  w rozmowie

w dżungli życia wydeptujesz własne ścieżki
unikając cudzych bagien


Dodaj komentarz