Teoria geniuszu II. Ideał. Cz. 13

Ja obecnie, gdy mój umysł przekształcił się, nie lubię nieidealnych wierszy, niedoskonałych dowcipów, przegadanych filmów. Nudzą mnie i męczą , odczuwam dyskomfort. Ceną geniuszu jest wybredność.

Ideał, geniusz, cel i podążanie za umysłem. Ideał uznaję tylko za kierunek aktywności. Osiągam ideał tylko na miarę możliwości, więc osiągam nieideał. Ideał jest potrzebny, by nie błądzić, by nasze wysiłki miały wartościowy kierunek. Ideał nie powinien zniewalać. Nie znoszę pedantów, ja wybieram „wystarczająco dobre”, nieidealne. Dlaczego zatem osiągam ideał mimo takiego niepedantycznego podejścia? Dlatego, że podążam za umysłem, kierując się smakiem poznawczym i pracując ze zgrzytami poznawczymi. To mój umysł dąży do idealnego odzwierciedlenia struktury prawdy, nie Ego. Wyłączyłam Ego, bo ono narzuca cele. Gdy podążam za umysłem, nie mam aktywnego JA, jest tylko proces poznawczy.

Ja nie ustalam celu, bo cel badawczy ustalamy w sytuacji niewiedzy. Ja robię możliwe kroki. Gdy zaczynałam pracę z PSTeorią, długo miałam poczucie, że niczego wartościowego nie osiągam. Dopiero po wielokrotnych poprawkach obszernego tekstu wyłonił się obraz mojego celu. Ja nie określiłam celu. Namalowałam cel, na szkle: wiatr przeganiający mgłę, z której wyłania się rzeczywistość. Cel dla badacza nieoczywisty. Bo to nie był cel, to była zdefiniowana aktywność.


Dodaj komentarz