- Manipulowanie skalą. Odbiorcy narracji często nie potrafią myśleć na poziomie wyższym niż konkretny. Można ich zmanipulować pojedynczymi konkretnymi przykładami typu: władza jest zła, bo prąd podrożał. Nie docierają do nich przyczyny podwyżki cen energii. Opozycja, takimi wyrwanymi z kontekstu konkretami, uderza we władzę zdobywając poparcie.
- Zgodność na poziomie wielu aspektów. Model obiektywny prawdy jest z nią zgodny we wszystkich aspektach, może pomijać niektóre aspekty, ale nie jest sprzeczny. Narracja jest ograniczona do wybranych aspektów. Narracja może być zgodna z prawdą tylko w jednym aspekcie, tym ujawnianym, w innych aspektach nie będzie zgodna, w tych pomijanych.
- Konformizm. Konformizm jest narzędziem akceptacji w grupie, więc wspiera wiarę w narrację własnej grupy.
- Potrzeba bezpieczeństwa. Słowo klucz się pojawiło, na ten moment nie mam skojarzeń. Zanurzę się w ciszy i zobaczę co się pojawi. Fakt: potrzeba bezpieczeństwa jest pierwotna. Jest ona źródłem potrzeby przynależności. Dzielenie opinii, więc wiara w narrację jest jednym z warunków przynależności. Jestem zaskoczona, w pustce pojawiły się celne sformułowania.
- Potrzeba opisu sytuacji. Czujemy się niekomfortowo, gdy brakuje nam informacji o rzeczywistości, czasem odczuwamy lęk. Nieznane może być niebezpieczne. Dlatego uznaję potrzebę opisu sytuacji za pierwotną. Strony sporu politycznego dostarczają własnych opisów, częściowo sprzecznych. Pozornie możemy wybrać opis. Przez posiadane przekonania i zaufanie do źródła jesteśmy uwarunkowani w wyborze narracji.
- Potrzeba poczucia się częścią wspólnoty. Wspólnota celów, wspólnota przekonań, wspólnota wspólnego wroga. Politycy budują wspólnotę w każdym z tych obszarów. Tylko wspólnota celów jest wartościowa. Przekonania warto mieć różne, by nawzajem się wzbogacać i zbliżać się w swoich opisach do prawdy. Wspólny wróg nie wspiera sytuacji konstruktywnych, nie buduje, niszczy i blokuje. Tu trzeba rozróżnić wroga realnego od wroga wykreowanego na potrzeby narracji.
- Dysonans. Nie chodzi mi tylko o dysonans poznawczy. Chodzi mi o dysonans holistyczny. Doświadczamy w różnych wymiarach sprzeczności, która jest źródłem dyskomfortu zmuszającego nas do poszukiwań. Po uzyskaniu zgodności dysonans znika. Po czasie stajemy się obojętni i dysonans na nas nie działa.
- Głód informacji. Jesteśmy uwarunkowani na rozwój. Zdobywanie informacji jest jedną z dróg rozwoju. Partie polityczne wykorzystują tę potrzebę do zdobywania zwolenników. Argumenty merytoryczne bywają za trudne dla odbiorcy, zatem politycy oddziałują na emocje. Nie ma potrzeby rezygnacji z argumentów merytorycznych, tylko ich poziom trzeba dostosować do przeciętnego odbiorcy.
- Bańka poznawcza. Dysonans poznawczy wymusza na nas otaczanie się ludźmi podobnie myślącymi. Dzielone opinie na bazie społecznego dowodu słuszności wzmacniają nasze przekonania. Zostajemy zamknięci w samonapędzającej się sytuacji, która przywiązuje nas do przekonań. Jedyną ucieczką przed niewolą bańki poznawczej jest kontakt z różnymi źródłami faktów i opinii. W obszarze opinii szukamy jak najbardziej bezstronnych ekspertów, unikamy klakierów.
- Szacunek w rozmowie. Atak w rozmowie do niczego nie prowadzi. Reagujemy obronnie, atakujemy w odwecie. Padają przykre, ostre słowa. Aby wspólnie badać, potrzebny jest szacunek i dystans. Wówczas przedmówca inspiruje do odkrywania nowych przestrzeni, dotykamy innego spojrzenia na rzeczywistość, wychodzimy poza swoje ograniczenia. Mnie nawet błąd inspiruje, nawet bardziej niż poprawne stwierdzenie. Poprawne stwierdzenie przyjmuję, błąd uruchamia procesy poznawcze. Błąd jest opisem realnej sytuacji, nie jest to dowolne lub celowe zestawienie słów, błąd wynika z niepoprawnego zrozumienia. Błąd jest zakorzeniony w cudzym obrazie świata, nie jest pusty poznawczo, jest głęboki tylko nieprawidłowo opisany. Treści głębokie mnie inspirują. Słowa klucze są takimi treściami głębokimi. Najczęściej je uwalniam w tramwaju. Skazana na nudę, zanurzam się w ciszy i pojawiają się słowa, sformułowania. Dopisuję nowe słowa klucze, a wcześniejsze rozwijam. W tym tekście tylko jedno słowo odrzuciłam bez rozwinięcia.