Historia powstania
Ten rozdział również czerpie z błysków świadomości. Prawie wszystkie postulaty są błyskami. Część postulatów sformułowałam po wypisaniu definicji. Kiedyś definicje kształtowałam w kilkunastu podejściach. Obecnie wsłuchuję się w ciszę i pojawia się najpierw pojęcie z obszaru badanego, potem jego definicja. Prawie nie poprawiam. Pokrywam zagadnienie siatką definicji. Metaforycznie to można opisać tak, że pojęcia z siatki definicji mają haczyki, wyłowienie jednego, wyławia całą sieć. Oczywiście tę wcześniej objętą doświadczeniem. Czasem po sformułowaniu postulatów pojawiają się pomysły na definicje pojęć ujętych w postulatach. Uznaję formułowane teorie szczegółowe za strukturalne mapy poznawcze badanych zagadnień. Zatem pojęcia muszą dotyczyć istniejących obiektów, definicja opisywać ich funkcje, postulaty opisywać cechy lub relacje ze światem. Każda z teorii cząstkowych musiała dojrzeć w mojej podświadomości. Aby przełączyć się w tryb pisania nowej teorii, muszę „głęboko odpocząć”, potem nuda uruchamia proces poszukiwania znaczeń. Badany temat w tym rozdziale pojawił się z zaskoczenia, w drodze do tramwaju. Poczułam smak poznawczy, wysłałam sobie smsa z pomysłem, bo nie pamiętam takich nagłych pomysłów. Potem wyrywałam z podświadomości pojedyncze zdania. Powtórzę, aby odkrywać i tworzyć korzystając z zasobów wiedzy niejawnej, podświadomej musimy mieć wolne zasoby poznawcze (energię, chemię w mózgu). Ja te zasoby, pracując holistycznie, szybko wyczerpuję, bo pracuję na olbrzymiej ilości danych. Bywam ciągle zmęczona. Rozczaruję ludzi na etacie: praca holistyczna jest dla nich nieosiągalna, mnie wyczerpuje w 2 godziny, tak że wieczorem padam na twarz, nie mam nawet siły oglądać głupich filmów. Ciekawą techniką w tym rozdziale były zaskakujące inspiracje, np. kompleks niższości. Większość odrzuciłaby ten trop jako irracjonalny. Ja ufam mojej intuicji, niczego nie uważam za irracjonalne, najwyżej niecelnie sformułowane. Proszę zauważyć, że pierwsze określenie, to uchwycenie słów, które się pojawiają. Dopiero dopracowywanie sformułowania ujawnia celną definicję. Powtórzę, mnie niedopracowana, niezgodna z moją wiedzą niejawną definicja zgrzyta. Nie wiem dlaczego, ale każde kolejne sformułowanie jest celniejsze. Moje podejście do dystansu jest zaskakujące. Jak można być zniewolonym przez JA, czy w wolności od JA istniejemy? Ja wyróżniam rdzeń JA, naszą pierwotną naturę, duszę. W kontakcie ze światem JA obrasta w wartości, przekonania, wizerunek, role społeczne, samochód, osiągnięcia twórcze i intelektualne. Stajemy się zniewoleni. JA to zapisy pamięci, więc ja z uszkodzoną pamięcią „z natury” nie jestem zniewolona przez JA. W mojej twórczości wykorzystałam swoje wady i słabości, celniej ujmując: wykorzystałam swoją indywidualność.
Założenia
- JA to zapisy pamięci.
- Słowo dystans jest metaforą, nie jest odległością tylko kontrolą siebie w relacjach.
- Jesteśmy zniewoleni emocjonalnie i poznawczo.
- JA jest narzędziem ewolucyjnie wykształconym w celu ochrony własnych interesów.
- Bez dystansu jesteśmy uwikłani, podatni na wpływy.