był sobie początek
zrodzony z miłości ciał
nieprzewidziany
ale
bilet wstępu miał
potem był scenariusz
pisany przez Los
i gra nieporadna na scenie
niejeden fart, niejeden cios
walka z życiem
ucieczka w marzenie
mijały dni niejednakie
wypełnione po brzegi
bez alternatywnych ścieżek
przyczyna rodziła skutek
skutek stawał się przyczyną
w determinizmie chwili
rodził się czas
przyszło zakończenie
szybki film minionych scen
wyrwany z łańcucha zdarzeń
wolny od Losu
wolny od marzeń
znikam ze sceny
niektórzy mówią
że zmieniam teatr
że ten drugi będzie przepiękny
jeśli zasłużyłem
nastąpił koniec
opadła kurtyna
widz nie zobaczy co dalej
wymazany z pamięci zniknę