- Poronienie medyczne. Natura, kieruje się prawem wszechrzeczy – Bogiem. Natura jest mądra. Gdy płód nie ma szans na przetrwanie, samica roni ciążę. W czasach przed medycyną, gdy dziecko rodziło się chore, umierało, by nie obciążać rodziny, by zdrowe dzieci miały szansę na przetrwanie. Medycyna wszystko zmieniła. Chore dzieci mogą przeżyć. Jeśli choruje dziecko, choruje cała rodzina, natura dbała o to, by to nie miało miejsca, dziecko naturalnie umierało. Medycyna dała nam wybór. Kler nam ten wybór zabiera. Kler walczy o płód, który potem po urodzeniu porzuca, zrzuca cały ciężar opieki na matkę, bo ojciec najczęściej porzuca rodzinę z chorym dzieckiem. Nikt rozsądny nie powie, że cierpienie jest dobre. Gdyby ktoś taki się znalazł, można chemicznie sprawić, by cierpiał, by doświadczył codzienności ludzi chorych, wówczas zmieni zdanie. Chore dziecko cierpi, cierpi rodzina chorego dziecka. Brak prawnej możliwości terminacji chorej ciąży jest źródłem cierpienia. Kler jest niekonsekwentny w swojej walce o życie, więc niewiarygodny. Są kapelani wojskowi. Wojsko zabija, wojsku wolno, kobiecie nie wolno. Wojsko zabija człowieka, wielu ludzi, kobieta czasem potrzebuje poronić chory, niesamodzielny płód. Hipokryzja. Ja nie twierdzę, że wsparcie duchowe ludzi walczących o naszą wolność jest nieuzasadnione, ja twierdzę, że terminacja chorej ciąży jest również uzasadniona.
- Antykoncepcja. Antykoncepcja ma taki sam status jak medycyna. Jest zastosowaniem odkryć naukowych do poprawy życia człowieka. Rozwój i adaptacja do zmieniających się warunków są koniecznością przetrwania. Nauka i medycyna uratowały wiele istnień ludzkich. Zmniejszyły ogrom cierpienia. Kościół katolicki jest przeciwny antykoncepcji, bo ktoś kilkadziesiąt lat temu podjął taką decyzję. Podjął decyzję, bo nie miał współczesnej wiedzy. Jest przeludnienie, jest głód, są wojny i rodzą się głodujące dzieci. W krajach zachodnich młodzi ludzie nie mają mieszkań, nie mają stabilnej pracy, więc postępują odpowiedzialnie kontrolując rozrodczość. Żaden hierarcha kościelny nie zrezygnuje z leczenia, choć medycyna jest tak samo „nienaturalna” jak antykoncepcja. Kler jest hipokrytą: zakazuje coś, co i tak ma miejsce. Gdy nie było antykoncepcji, były rodziny wielodzietne, dzisiaj najczęstszy model to 2+2. Czy nagle miliony katolików zrezygnowało z seksu i kontroluje „po bożemu” swój popęd seksualny? Naturalny popęd seksualny, któremu również ulega kler. Pytanie retoryczne.