Teoria Boga w PSTeorii. Postulaty. Cz. 7

  1. Każde nauczanie, dzięki któremu uczniowie realizują dobro, jest korzystne. Można dyskutować z wiarygodnością nauczania, ale czasem ludzie nie idą za rozsądkiem, idą za emocjami.
  2. Mamy pierwotne nauczanie zawarte w Biblii i wtórne nauczanie realizujące interesy kleru.
  3. Mamy przestarzałe nauczanie i wymagania współczesności. Mnie wypchnęła z Kościoła walka kleru z antykoncepcją. To jest tak głupie podejście, że ja, jako człowiek rozsądny, nie mogłam być częścią instytucji szerzącej takie głupoty. Kościół głosi zakaz antykoncepcji tolerując, że wierni go ustawicznie łamią.
  4. Seks. Seks między dorosłymi ludźmi za obopólną zgodą jest czymś pięknym. Zagrożeniem jest niekontrolowany popęd seksualny. Jeśli nie zbadamy tego rozróżnienia, będziemy nieskutecznie atakować seks, uznając go za brudny. Seks jest stworzonym w toku ewolucji darem Boga, nagrodą za prokreację. Nagrodą za prokreację, więc prokreacja nie powinna być narzucana jako jedyny powód seksu. Gdyby przymus seksualny i przyjemność występowały tylko w celu zapłodnienia, to kobiety miałyby ruję, tak jak psy i koty. Przyjemność seksualna ma inny cel: budować trwałość związku w celu wychowania dzieci. Nie wykarmimy, nie wykształcimy dzieci bez środków finansowych, więc odpowiedzialność wymaga kontrolowanie rozrodczości.
  5. JA do zmiany kontekstu nie potrzebuje Boga, ale Bóg pozwala zmienić kontekst postrzegania. Przeciętny człowiek na wszystko patrzy w kontekście JA: moje korzyści, moje zagrożenia, moje zdanie, moja pozycja. MOJE. Człowiek, realnie praktykujący, w centrum stawia Boga. Bóg chce, Bóg wymaga, Bóg chroni. BÓG. Jest jeszcze postawa słuszności: działamy realizując dobro, niekoniecznie moje, niekoniecznie Boga, obiektywne dobro.
  6. Współcześnie nauka, twórcy opinii zaspokajają głód, który wcześniej zaspokajała religia – głód wyjaśniania niezrozumiałych zjawisk w świecie.
  7. Religia jako narzędzie władzy i wychowania. Każda religia ma swoją etykę i wymaga, by wyznawcy się do nie stosowali. To jest wychowywanie. Jeśli ingerencja kleru ogranicza się do życia duchowego, to jest realizowane przewodnictwo duchowe. Gdy ingerencja wykracza poza sferę duchową, mamy nieuzasadnioną realizację władzy. Skłaniam się do opinii, że każde prawo religijne było kiedyś racjonalne, jak święte krowy. Kiedyś. Obecnie część praw może być martwych, bo obecnie nie mają racjonalnego uzasadnienia.
  8. Nie musi być konfliktu pomiędzy religią a nauką. To Bóg – prawo wszechrzeczy – dał nam potencjał, by rozwijać naukę. Naukowiec jest narzędziem Boga, wspiera adaptację społeczeństw do wymogów zmieniającego się środowiska.
  9. Jeden człowiek może się mylić, dlatego nauka wymaga dla uznania wyniku powtarzalności badań. Encykliki narzucające prawo religijne są autorstwa jednego człowieka, poza kontrolą społeczności naukowej. Jeśli w sferze wiary takie wyniki nie przynoszą realnych szkód, tak w życiu pozaduchowym te szkody są już realne. Na wiernych wymuszane są działania wykraczające poza sferę duchowości. Prawo, które nie zaspokaja wymagań współczesności, jest najczęściej martwe.
  10. Każdy naukowiec działa w dziedzinie, w której się specjalizuje. Musi udowodnić swoje tezy, aby stały się częścią nauki. Biskupom często brakuje kompetencji krytycznego myślenia, ponieważ nie są wystawieni na krytykę społeczną. Dlatego często głoszą nieweryfikowalne poglądy, bo nikt niższy rangą nie może wystąpić przeciwko nim. Ci natomiast, co występują przeciwko, są zwalczani albo ignorowani.
  11. Jakie szkody dla religii niesie walka z nauką? Odchodzenie z Kościoła wiernych. Oni dalej wierzą w Boga, ale już nie słuchają bzdur głoszonych przez hierarchów.
  12. Jak wykorzystywanie autorytetu Kościoła dla korzyści krótkoterminowych zagraża pozycji Kościoła w społeczeństwie? Przykładem jest popieranie polityków, wymuszanie zmian w prawie. Kościół traci swój autorytet, którego już się nie odbuduje, bo osoby które odeszły, już nie wrócą. One nadal mogą wierzyć w Boga i być aktywnymi, ale w religii prywatnej.
  13. Wiara w Boga nie jest zagrożona, zagrożona jest pozycja Kościoła jako przewodnika, za głupim przewodnikiem mądra osoba nie pójdzie.
  14. Konflikt wartości pokazuje, że wartości nie mogą być celem, a tylko drogowskazem. Wybór powinien należeć do rozsądku.
  15. Na koniec tych rozważań przypominam, że jestem agnostykiem z wyboru. Moja racjonalność zmusiła mnie do opuszczenia Kościoła, moja racjonalność nie pozwala mi zaprzeczyć istnieniu Boga. Tylko taka postawa buduje dystans niezbędny do badań. Człowiek tonący nie widzi, gdzie jest, tonie. Człowiek który wzniesie się w górę, zobaczy, że tonie w sadzawce. Widzi, że wystarczy podjąć racjonalne działania, by przestać tonąć.

Dodaj komentarz