Liberałowie są nadmiernie, wybiórczo tolerancyjni i robią podstawowy błąd: dają mniejszościom większą władzę niż ich udział w społeczeństwie. Liberałowie są miękcy, „wprowadzają na salony chłopców w sukienkach”. To nie może podobać się tradycyjnym mężczyznom. Konserwatyzm potwierdza ich tożsamość w kontrze do liberalnego rozmywania tożsamości. Tolerancja nie oddaje władzy, ona przydziela miejsce w społeczności mniejszościom. Konserwatyści są zniewoleni tożsamością, liberałowie eksperymentują z wolnością wyrażania siebie. Robią błąd, bo żądając dla siebie tolerancji nie dają jej tym inaczej myślącym. Danie miejsca w społeczności jest czystą tolerancją, każdy ma swoją przestrzeń bez konieczności negatywnego oceniania innych.
Dlaczego konserwatyści nie szanują instytucji demokratycznych i podziału władzy? Oni nie są odrzucani za przywiązanie do tradycji tylko za niszczenie demokracji, dzięki której dochodzą do władzy, którą potem – niszcząc instytucje demokratyczne – chcą zawłaszczyć. Dlaczego? Postuluję, że przyczyną jest mało elastyczny umysł. Oni chcą mieć rację, nie dopuszczają cudzej racji, chcą narzucać swój światopogląd, bo nie mają potencjału umysłowego, by uznać wartość pluralizmu światopoglądowego.
Warto przyjrzeć się tożsamości. Liberałowie i lewica szukają tożsamości, konserwatyści są do swojej przywiązani. Konflikt tożsamości odbierają jako atak na ich wolność.
Obecnie nie ma walki na programy polityczne jest walka o tożsamość. Negacja tożsamości to jest atak na JA. Bezpieczeństwo JA jest potrzebą egzystencjalną. Tylko osoby praktykujące rozwój duchowy są wolne od zniewolenia JA. Partie karmią swój elektorat konfliktem. Najłatwiej wzbudzić lojalność mówiąc, że ONI niszczą naszą tożsamość.