lunatykujemy
krocząc przez czas
w splątaniu myśli
które jak czarne kruki
krążą zasłaniając niebo
machinalnie
obecni – nieobecni
idziemy
czasem ktoś sprytny
pociągnie za sznurki
a my jak marionetka
odegramy cudzą historię
moglibyśmy się przebudzić
ale tylko śniąc
jesteśmy poza sobą