Ja nie chwalę Trumpa, nie chwalę Rosji, ani systemu politycznego Chin, nie chwalę upadłych krajów.
Ale jeżeli już są, i nie mamy wpływu na ich zmianę, to należy ich istnienie wykorzystać jako przestrogę. Można społeczeństwu palcem wskazać możliwą alternatywę dla słabej demokracji. Ludzie zobaczą na własne oczy to, czego nie chcą.
Politycy nieuczciwi rozmydlają fakty, pokazują tylko korzystną stronę rzeczywistości, wzbudzając emocje, wyłączają rozsądek.
Odpowiedzialny polityk będzie przedstawiał rzetelne fakty, konkretne porównania. Rzetelny polityk, nie będzie wspierał Trumpa w jego uległości wobec Rosji, w jego bezmyślnym niszczeniu porządku międzynarodowego. Nie będzie tolerował Rosji, która nie szanuje życia, Rosji, dla której kobiety mają rodzić i wychowywać mięso armatnie. Rosji, w której znaczący odsetek obywateli nie ma kanalizacji, wody, gazu. Tak, nie ma gazu w kraju, który na gazie śpi.
Politycy anty-systemowi, to nowi politycy, którzy jeszcze nie rządzili, którzy żerują na rozczarowaniu wyborcy. Ale tam gdzie system upadł, państwo upadło. Nie ma bezpieczeństwa, nie ma usług publicznych, jest anarchia dotykająca w bolesny sposób obywateli. Pieniądz traci na wartości, nie ma komunikacji, bojówki biorą cudze jak swoje.
Nie możemy zgadzać się na kiepski rząd, na kiepskie decyzje, na kradzież i korupcję. Polityk nie musi wszystkiego wiedzieć, ale polityk powinien słuchać specjalistów.
W innym poście napisałam, że polityka musi mieć dwa poziomy: pierwszy, reprezentatywny, który walczy i przekonuje oraz drugi, roboczy, który pracuje nad dobrymi rozwiązaniami. Tryb walki wyłącza rozum, więc nikt, kto walczy nie znajdzie wartościowych rozwiązań. To biologia, nie ideologia.