Suwerenność w obecnej sytuacji geopolitycznej może mieć inną postać. Możemy wchodzić, jako członkowie, w bloki państw o wspólnych celach, by nie zostać pożartym przez dużych, jak Białoruś przez Rosję.
Pojawia mi się dylemat: czy obecnie wspólnota wartości nie powinna zostać zastąpiona wspólnotą celów? Różnica między tymi dwiema strategiami jest kolosalna. Wartość blokuje rozwiązania, zgodnie z maksymą: cel nie uświęca środków. Tylko, że obecnie ta maksyma jest martwa. Mnie również szokuje to stwierdzenie. Tradycja utrzymuje tę maksymę w przestrzeni społecznej.
Ja stosuję zasadę wyboru mniejszego zła. Osoby zniewolone przez wartości blokują rozwiązania mniejszego zła, blokują zatem rozwiązywanie problemów. Problem istnieje nierozwiązany i szkodzi. Szkodzi bardziej niż jego rozwiązanie dopuszczające wybór mniejszego zła.
Dopuszczamy zło istniejące, bo ono nie wymaga od nas podjęcia decyzji sprzecznej z wartościami. Zło istnieje, ale my nie mamy wyrzutów sumienia, czyli czujemy się lepiej. Czujemy się lepiej, choć jest gorzej. Nie dopuszczamy wyboru mniejszego zła, bo jesteśmy obezwładnieni przez martwe wartości.