Próbowałam rozmawiać na tematy kontrowersyjne z zdeklarowanymi prawicowcami. Pani na moją opinię o dostępności aborcji do 12 tygodnia ciąży zasłoniła uszy i powiedziała, że nie może tego słuchać. Inna osoba „napadła” na mnie emocjonalnie, cytuję: „Cały czas lecisz tą tępą PROPAGANDĄ. Nie umiesz SAMA myśleć?! Szokuje mnie to i już kończę z tobą i twoją NIEWIEDZĄ polityczną!” Dodam, że przedstawiałam swoje własne, przemyślane opinie w sposób merytoryczny. Rozmówca zareagował w tak mocny sposób na haczyki, które propaganda zakorzeniła w jego podświadomości. Powiedziałam słowo haczyk i wyłowiłam atak na siebie.
Zatem istnieje realne zapotrzebowanie na wygaszanie dysonansu poznawczego, by słuchacz przyjął pod rozwagę treści sprzeczne ze swoim światopoglądem. Nie chodzi mi o to, by zmienił światopogląd, to jest niemożliwe bez załamania psychiki, chodzi mi tylko o to, by rozważył sprzeczne opinie.
Nie mam światopoglądu prawicowego, ale uznaję, że wiara w Boga, bycie w kościele jest dla pewnego typu osób korzystne. Czyli ja mogę mieć sprzeczne ze światopoglądem opinie. Kto nie może i dlaczego i jak to zmienić? To jest zagadnienie, które chcę zbadać.
Pokazuje mi się ważna cecha: różnicowanie. Ja uznaję, że „bycie w kościele jest dla PEWNEGO typu osób korzystne”. Pewnego typu, więc nie dla wszystkich.
Pojawia się kolejne pytanie: w jakich warunkach sprzeczna opinia odzwierciedla prawdę? Nie zawsze, bo prawicowiec ma odmienną opinię, ja mam odmienną opinię, więc w czym tkwi różnica? Są narracje głoszone przez polityków, opowieści wspierające cele narratora, są modele strukturalne rzeczywistości. Na narrację przeciwnego obozu politycznego nie złowimy uwagi słuchaczy. Na model strukturalny poparty przykładami może nam się udać.
Zatem przedstawiamy sytuację strukturalną, popieramy ją faktami, najlepiej w sposób nieemocjonalny, chcemy by słuchacz myślał, a nie żeby się nakręcał. Twardy elektorat odbija piłeczkę „faktami” emocjonalnymi małej wagi. On nie dopuszcza moich treści, on chce je zagłuszyć. Więc my musimy zawsze wracać do naszego komunikatu. Po którejś powtórce poprosimy o obalenie naszego komunikatu lub przyznanie nam racji. Przyznanie racji będzie wyłomem w oblężonej dotąd twierdzy.
Najlepiej umówić się na prezentację swojego stanowiska w określonym czasie, ja przedstawiam, on mi nie przerywa, on przedstawia ja mu nie przerywam. Przerywanie to wracanie do oblężonej twierdzy, kontynuacja prezentacji stanowiska do podążanie wyłomem. Określenie czasu jest kluczowe, on się zgodził, więc nie przerywa, słucha. Oddzielamy fakty małej wagi od tych wielkiej, mówimy, że po każdej stronie politycznej są kombinatorzy, ale są też ludzie uczciwi. Mówimy, że to nie kombinatorzy budują fundamenty pod zdrową, korzystną przyszłość. Zmieniamy atakującą narrację w prezentację celów i strategii.
Mówimy o wspólnych potrzebach, o wspólnych lękach, okazujemy słuchaczowi prawdziwe zrozumienie. On chce być wysłuchany, on chce być zrozumiany, on potrzebuje być szanowany. To podejście otworzy drzwi do prawdziwego kontaktu.