Coś nie jest dobre, nie jest skuteczne, nie piękne, nie korzystne, nie praktyczne, ale słuszne. Nie wiem jaki jest cel ewolucyjny słuszności, będę badać temat od podstaw. Zacznę od skojarzeń. Decyzja jest słuszna, więc odpowiednia, adekwatna do sytuacji, jednocześnie inna. Pojawia mi się inspiracja: istnieje poczucie słuszności. Nie ma poczucia adekwatności, odpowiedniości. Zatem powinnam zbadać poczucie słuszności. Mamy proces wątpienia zmuszający nas do rozeznania sytuacji i podjęcia decyzji o rozwiązaniu. Wątpić będziemy do momentu, aż proponowane rozwiązanie, decyzję uznamy za słuszną. Zatem poczucie słuszności kończy proces wątpienia. Wątpienie zmusza do głębokiego zbadania sytuacji i szukania rozwiązań. Któreś rozwiązanie, decyzję uznajemy za słuszną i automatycznie przestajemy wątpić.
Są pojęcia kulturowe i są pojęcia strukturalne. Adekwatność jest pojęciem kulturowym, nie ma strukturalnego odpowiednika. Słuszność jako brak wątpliwości (która istnieje jako proces) istnieje w strukturze, brak czegoś też istnieje, ja takie istnienie nazywam zerem. Tu słuszność jest zerem procesu wątpienia.