Prości ludzie oczekują od polityków wzbudzania emocji – dlatego, że emocje kręcą. Wtedy czują, że żyją, mogą na chwilę zapomnieć o codziennych kłopotach. Mądrzy ludzie oczekują od polityków mądrego zarządzania rozwojem. Wtedy wiedzą, że sprawy posuwają się we właściwym kierunku.
Dlatego mamy politykę krzyku i politykę rozwiązań. Niestety bezkrytycznych wyborców, otumanionych narracją, jest więcej. To nam nie służy.
Należy promować ponadpartyjne autorytety, które w prostych słowach wyjaśnią dlaczego warto do zarządzania naszą codziennością wybierać ludzi mądrych.
Mamy wyborców impulsywnych, mamy wyborców rozważnych. Aby mądrość wygrała wybory, trzeba wyborców impulsywnych skłonić do rozważań. Dawać im proste wybory między 2 opcjami: korzystną i niekorzystną. Przedstawiać zagrożenia i nasze rozwiązanie. Przedstawiać konsekwencje w krótkim i długim terminie. Trzeba mówić w prostych zdaniach rzeczy skądinąd oczywiste. Przeciętny wyborca rozumie konkrety.
Nie trzeba ludzi dzielić, wystarczy pokazać wspólnotę potrzeb i lęków, wystarczy pokazać siłę wspólnoty i słabości podziałów.
Czas dwóch, przeciwstawnych plemion się skończył. Mocarstwa zgniatają plemiona jak pchłę. Teraz nadchodzi czas wspólnot interesów.