Czy Bóg jest Stwórcą?

Bóg jest rodzajem energii (coś na kształt grawitacji), towarzyszy zmianom we wszechświecie, tak jak grawitacja towarzyszy masie, przenika wszystko. Moja Panstrukturalna Teoria Wszystkiego (PSTeoria) mówi, że zmiana buduje strukturę, zmiana potrzebuje energii, zatem Bóg jako składnik zmienności przenika struktury świata i je tworzy, zatem w taki sposób jest Stwórcą. Wszystko jest strukturą. To moja robocza hipoteza.

Nie wiem o czym mówi Biblia, Koran, Tora. Nie chcę bezmyślnie i bezkrytycznie stwierdzać, że są zbiorem kłamstw, zbyt wielu ludzi uznaje ich wartość, by to podejście było racjonalne. Społeczność jest w rozwoju, podlega zmianom. Na przestrzeni lat pojawiają się postacie, które są prekursorami znaczących zmian, budowniczymi historii. Takimi postaciami są ważni bohaterowie świętych ksiąg. Załóżmy roboczo, że zdarzenia ze świętych ksiąg miały miejsce lub ktoś o nich słyszał (plotki są od zarania ludzkości tematem rozmów).

Kiedyś olśniło mnie, że stwierdzenie Jezusa: „moje królestwo jest nie z tego świata” nie mówi o innym świecie, tylko o naszym, przeobrażonym przez Dobro.

Święte księgi mówią o Raju. Tego stwierdzenia nie można ani udowodnić, ani mu zaprzeczyć. Ja uznaję tę część opowieści za narzędzie wychowywania i nadawania sensu podejmowanym działaniom.

Jak w przeszłości Przewodnicy duchowi mieli zmusić bezmyślne masy ludzkie do postępowania zgodnie z Nauczaniem? Bez używania totalnego przymusu i stosowania kar, na które prozaicznie brakowało środków, bo chęci były. Musieli coś dać w zamian i czymś grozić. Stąd mamy Raj i Piekło w życiu po życiu.

Ja Raj i Piekło rozumiem odmiennie: dobre działania budują dobrą przyszłość dla nas i naszych potomków, złe działania budują złą przyszłość. Raj i Piekło na ziemi. Moje podejście jest racjonalne, nie odwołuje się do mitów.

Musimy zdawać sobie sprawę, że przeszłość nas wtłacza w stare koleiny. Szerokość samolotów jest dopasowana do szerokości ciężarówek, a te są dopasowane do szerokości dróg.

Podobnie na historie ze świętych ksiąg wpływa przeszłość. Święta chrześcijańskie zastąpiły święta religii poprzedzających. Mity odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne. Życie ma początek i koniec, więc bezkrytyczny umysł oczekuje, że świat będzie miał początek i będzie miał koniec. Stąd mamy Stwórcę i Sąd ostateczny.

Czy zatem wymagający intelektualnie członek religii musi nadal wierzyć w mity? Ja proponuję podejście racjonalne: mit jest tylko metaforą skłaniającą nas do pogłębionych rozważań. Metafory są narzędziem nauki, chwytają zrozumienie zjawiska przed opisaniem go w definicjach. Mit narzuca klimat rozważań, nie przesądza o ich rezultatach.

Głównym celem praktykowania religii jest kontakt z Sacrum i dobre życie. I jedno i drugie jest korzystne dla człowieka. Kontakt z Sacrum nas uświęca, dobre życie czyni świat lepszym, co ma na nas korzystny wpływ.

Ja postuluję, że wszechświat jest wieczny, jest tylko początek naszego świata i będzie koniec naszego świata w wyniku globalnej katastrofy. Potem wszechświat nadal będzie istnieć, tylko już bez nas.


Dodaj komentarz