w dywanie liści brodzę
pożegnalne przebłyski lata
zamknięte w ostatnich kwiatach
snują wiersz o przemijaniu
moja młodość przeminęła
wtulona w mgłę jesieni
patrzę wstecz z rzewnością
było minęło
jest
jest teraźniejszość
rozkwitająca mocą
dnia powszedniego
przychodzi nowe
inne
dopasowane jak garnitur do mojej postury
człowieka w kwiecie wieku
starość przesuwa się z roku na rok
w nieokreśloną przyszłość
mnie nie dotyczy
jeszcze