Czas jest dziurą skupienia, w którą wpada sens.
To już było, wypada pamiętać, błędy zostawiły skazy.
Wlewam wspomnienia w szklaną kulę, podglądam przyszłość.
Przemijanie wyłączyło na moment świadomość.
Gubię się.
Rozcieram w wilgotnych dłoniach natrętne zdarzenia.
Łowię na zapach znaczeń zainteresowanie innych.
Głód spotkania gorącym piaskiem przesypuje się przez palce Tu i Teraz.
Twoja zachłanność perli moje czoło zimnym potem strachu.
Pozostaję samotna.
Świat wysyła egoizm wzmocniony w rezonansowym pudle gadulstwa.
Odbijam cudze słowa, jak lustro odbija obrazy.
Istniejesz w rzeczywistości równoległej, w której potykam się o twoją inność.
Zagubione jagnię na hali… w fabryce snów.
Odnajduję się poza Teraz, choć nie rozumiem dlaczego.